Rzadkim zjawiskiem są liczne występy na najważniejszych polskich imprezach muzycznych przed wydaniem debiutanckiej płyty. A jednak i takie sytuacje na naszej scenie muzycznej się zdarzają. 22. lutego b.r. ukazał się długo wyczekiwany pełnowymiarowy album żywieckiego zespołu Sonbird.

Zespół Sonbird to czwórka młodych, fantastycznych przyjaciół z Żywca: Dawid Mędrzak (wokal), Kamil Worek (gitara), Tomasz Kurowski (gitara basowa), Maciej Hubczak (perkusja, chórki). Szybko zaskarbili sobie oni serca setek fanów, których urzekła emocjonalność tekstów oraz znakomita warstwa muzyczna. Chłopaki z Sonbird szturmem zdobyli zeszłoroczne letnie festiwale i dość szybko zapracowali na opinię świetnego zespołu koncertowego, o czym można było się przekonać na największych polskich scenach – zagrali między innymi podczas: OFF Festivalu, Męskiego Grania, Kraków Live Festival czy też Rock’n Summer Festival.

Więc czy warto było czekać? Było i to bardzo! Apetyt na debiutancką płytę rósł wraz z następnym koncertem, publikowanymi wykonami live oraz premierowym utworem Wodospady, który stał się hitem promującym nadchodzący wielkimi krokami krążek! Co takiego wyjątkowego gnieździ się w twórczości Sonbird? Zdaje się, że słuchacze uwielbiają muzyczną lekkość, młodość i energię, ale najwyraźniej cenią sobie również pewnego rodzaju niedbałość wokalną. Dlaczego? Śpiewanie przez nos z lekką chrypką i nieidealnym przejściami tonalnymi? Paradoksalnie wokal wydaje się być najjaśniejszym punktem albumu! To brzmi szczerze i łatwo jest nam się identyfikować z wokalistą. Jest niedoskonałe i przez to interesujące. Krążek Głodny rozpoczyna się absolutną petardą. Tyle pytań, które ma szansę w mig zagościć w ogólnopolskich radiach! Ale.. jesteśmy dopiero na początku albumu, im dalej w las, tym więcej potencjału kryją w sobie utwory! Na płycie znajdują się znane do tej pory single: Ląd, Hel czy tytułowy Głodny.

Utwory są lekkie, niewymuszone i zagrane z luzem – jednocześnie dopracowane i przemyślane. Cały album jest wyprodukowany bez zarzutu, z perfekcyjnie zmiksowanymi i wyraźnie brzmiącymi instrumentami. Gitary, elektronika, smyczki, sample pobudzające wyobraźnię – wypisz, wymaluj. W tym wszystkim fantastycznie osadzony wokal, dający prowadzić każdą piosenkę. To wszystko tworzy płytę, która brzmi trochę jak sesja na żywo. Jej aranżacja, słowa i rytm tworzą zaskakującą całość. Kończy się zaś ona narastającym hałasem. A potem… dźwięk wyciągania wtyczki. Perfekcja – zgrabna formuła w klimacie indierock do którego będzie się chciało wracać.

To dopiero początki kariery żywieckiego zespołu, ale jakże obiecujące! Album ujmuje swoją szczerością, nienachalnymi, ale wyczuwalnymi emocjami oraz (nad)zwyczajnym pięknem. To wielka przyjemność posłuchać intymnego krążka z polskimi słowami. Chcemy odpłynąć tak jak w Lądzie – oczywiście w cudowny rytm Głodnego.

Karolina Zgrzebniok